Psychoterapia CBT

Czy spektrum autyzmu stało się zbyt szeroką diagnozą?

1 kwi

Coraz częściej w gabinecie pojawiają się osoby, które mówią: „wydaje mi się, że jestem w spektrum autyzmu”. Jeszcze kilka lat temu było to raczej rzadkie zdanie, dziś staje się czymś, co słyszy się regularnie, a często poprzedza je długie czytanie, oglądanie materiałów, porównywanie się z innymi i stopniowe budowanie przekonania, że w końcu znalazło się wyjaśnienie własnych trudności. Z jednej strony trudno się temu dziwić — dostęp do wiedzy nigdy nie był tak duży jak dziś, a narracje dotyczące zdrowia psychicznego stały się bardziej dostępne i mniej stygmatyzujące. Z drugiej strony coraz wyraźniej widać, że diagnoza zaczyna pełnić funkcję nie tylko kliniczną, ale również tożsamościową, stając się odpowiedzią na pytanie „kim jestem”, a nie tylko „z czym się mierzę”.

Czy spektrum autyzmu stało się zbyt szeroką diagnozą?

Czy spektrum autyzmu jako diagnoza stało się zbyt szerokim pojęciem?

Autor tekstu: Patryk Madaliński, Gabinet Psychoterapii „W drodze do siebie” – psycholog, pedagog i psychoterapeuta CBT w trakcie szkolenia.

To właśnie w tym miejscu pojawia się napięcie, które dobrze uchwyciła Uta Frith — i które nabiera szczególnego znaczenia, jeśli weźmie się pod uwagę, że nie jest ona krytykiem z zewnątrz, lecz jedną z osób współtworzących współczesne rozumienie autyzmu jako spektrum. To właśnie jej prace przyczyniły się do odejścia od wąskich, sztywnych kategorii diagnostycznych i rozszerzenia pojęcia autyzmu tak, aby obejmowało ono szerszy zakres funkcjonowania.

Tym bardziej znaczące jest to, że dziś sama zwraca uwagę, iż ten proces mógł pójść za daleko. W jej ujęciu problem nie polega na tym, że trudności, z którymi zgłaszają się pacjenci, są nierzeczywiste — przeciwnie, są one często bardzo konkretne i obciążające — lecz na tym, że coraz częściej przypisujemy je jednej, bardzo szerokiej kategorii diagnostycznej, która przestaje różnicować jakościowo odmienne mechanizmy.

Umów konsultację

Wzrost liczby diagnoz a pytanie o to, co naprawdę się zmienia

Jeśli przyjrzymy się danym epidemiologicznym, zobaczymy bardzo wyraźny wzrost liczby diagnoz — w Stanach Zjednoczonych z około 6,7 na 1000 dzieci w roku 2000 do ponad 32 na 1000 w roku 2022. To niemal pięciokrotny wzrost w ciągu dwóch dekad, który na pierwszy rzut oka może sugerować, że mamy do czynienia z nagłym wzrostem częstości występowania autyzmu.

Jednak kiedy przyjrzymy się temu bliżej, obraz przestaje być tak prosty. Nie obserwujemy bowiem podobnego wzrostu w grupie dzieci z najcięższymi, klasycznymi formami autyzmu, szczególnie tymi, którym towarzyszy niepełnosprawność intelektualna. Ta grupa pozostaje względnie stabilna, co sugeruje, że zmiana nie dotyczy wszystkich postaci zaburzenia w równym stopniu, lecz koncentruje się przede wszystkim w grupie osób funkcjonujących poznawczo prawidłowo, u których trudności są subtelniejsze, często dotyczą relacji społecznych, regulacji emocji czy przeciążenia i nie zawsze są widoczne we wczesnym dzieciństwie.

Ten wniosek dobrze wpisuje się w sposób myślenia Frith, która proponuje wyraźniejsze rozróżnienie między osobami z wczesnym, wyraźnie neurorozwojowym początkiem objawów — często widocznym przed trzecim lub piątym rokiem życia — a tymi, u których trudności ujawniają się znacznie później i częściej wiążą się z lękiem, nadwrażliwością czy przeciążeniem społecznym. W jej ocenie to właśnie ta druga grupa odpowiada w dużej mierze za wzrost liczby diagnoz, podczas gdy częstość występowania bardziej klasycznych, cięższych postaci autyzmu pozostaje względnie stabilna.

W tym sensie nie tyle obserwujemy „więcej autyzmu”, ile raczej zmianę w sposobie opisywania i porządkowania różnorodnych trudności psychicznych.

Od kategorii do spektrum

Ten proces ma swoje źródło w bardzo ważnej zmianie, która dokonała się w psychiatrii i psychologii klinicznej — przejściu od wąskich kategorii diagnostycznych do pojęcia spektrum. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu autyzm był rozpoznawany głównie u dzieci z wyraźnymi, wcześnie widocznymi trudnościami rozwojowymi. Wprowadzenie spektrum pozwoliło uchwycić różnorodność objawów i objąć diagnozą osoby, które wcześniej nie mieściły się w definicji, co było ogromnym krokiem naprzód i realnie zwiększyło dostęp do pomocy.

Jednocześnie jednak rozszerzenie kategorii spowodowało, że jej granice zaczęły się rozmywać, a pod jedną nazwą zaczęły mieścić się bardzo różne doświadczenia psychiczne, które nie zawsze mają to samo podłoże.

Problem nie polega na tym, że trudności pacjentów są nierzeczywiste, lecz na tym, że coraz częściej próbujemy opisać je jedną, bardzo szeroką kategorią, która zaczyna tracić precyzję.

Refleksja z praktyki klinicznej

W tym miejscu warto dodać refleksję z praktyki klinicznej. Na wcześniejszym etapie pracy terapeutycznej zauważałem u siebie tendencję do szybszego dostrzegania i nazywania cech ze spektrum zarówno u dzieci, jak i u młodzieży. W dużej mierze wynikało to z pracy na modelach badawczych, które próbowały uporządkować tę różnorodność.

Jedno z takich podejść, opisane w badaniu opublikowanym w Nature Genetics, wskazuje na istnienie kilku odrębnych podtypów funkcjonowania w spektrum, różniących się profilem objawów, poziomem funkcjonowania poznawczego oraz momentem ujawnienia się trudności. Z perspektywy rozumienia zjawiska jest to niezwykle pomocne, ponieważ pokazuje, że „autyzm” nie jest jednorodną kategorią.

Jednocześnie jednak taka perspektywa zwiększa pewną czułość diagnostyczną — zaczynamy widzieć więcej potencjalnych dopasowań do spektrum, co rodzi ryzyko nadinterpretacji. Innymi słowy, podobieństwo objawów nie musi oznaczać wspólnego mechanizmu.

Podobne objawy, różne mechanizmy

Kiedy schodzimy na poziom tych mechanizmów, różnice stają się wyraźniejsze. Unikanie kontaktów społecznych może wynikać z trudności w rozumieniu sygnałów społecznych, ale równie dobrze może wynikać z lęku przed oceną. Wycofanie może być efektem przeciążenia sensorycznego, ale może też być strategią regulowania napięcia. Sztywność zachowania może wynikać z różnic neurorozwojowych, ale może też pełnić funkcję kontroli w sytuacji niepewności.

Na poziomie obserwowalnym te osoby mogą wyglądać bardzo podobnie, natomiast na poziomie procesów psychologicznych często są to zupełnie inne historie — i to właśnie te procesy decydują o tym, jaka forma pomocy będzie adekwatna.

W pracy terapeutycznej nie wystarcza więc samo rozpoznanie. Potrzebne jest uważne przyglądanie się temu, co dokładnie podtrzymuje trudność danej osoby, jakie znaczenia nadaje ona swoim doświadczeniom i w jaki sposób radzi sobie z napięciem.

Presja diagnozy i kontekst kulturowy

Do tego dochodzi jeszcze jeden istotny czynnik — presja związana z samą diagnozą. W praktyce klinicznej coraz częściej spotykamy się z sytuacją, w której pacjent lub rodzic przychodzi z gotową hipotezą i oczekiwaniem jej potwierdzenia. W przypadku rodziców często stoi za tym potrzeba zrozumienia trudności dziecka i uzyskania dostępu do wsparcia. W przypadku nastolatków i dorosłych — potrzeba wyjaśnienia wieloletniego poczucia „inności”.

Problem pojawia się wtedy, gdy proces diagnostyczny zaczyna odpowiadać na tę potrzebę zamiast ją weryfikować, a przestrzeń na różnicowanie stopniowo się zawęża.

Nie bez znaczenia jest także kontekst kulturowy. Współczesne narracje coraz częściej przedstawiają autyzm jako formę wyjątkowości, czasem wręcz jako alternatywny sposób funkcjonowania, który niesie ze sobą szczególne zdolności. Z jednej strony zmniejsza to stygmatyzację i zwiększa akceptację. Z drugiej jednak może prowadzić do idealizowania diagnozy i zacierania jej znaczenia klinicznego. Diagnoza przestaje być narzędziem opisu trudności, a zaczyna być elementem tożsamości, co dodatkowo utrudnia realistyczne spojrzenie na problem.

Co to oznacza dla osób z głębszymi trudnościami?

Pojawia się tu jeszcze jedno ważne pytanie, które rzadziej wybrzmiewa w tej dyskusji: co to oznacza dla osób funkcjonujących w głębszym spektrum, z bardziej nasilonymi trudnościami rozwojowymi? Jeśli w przestrzeni społecznej dominuje obraz autyzmu jako „innego stylu myślenia” czy wręcz „formy wyjątkowości”, istnieje ryzyko, że osoby z większymi ograniczeniami zaczynają być postrzegane przez ten sam pryzmat co osoby wysokofunkcjonujące.

To może prowadzić do sytuacji, w której ich realne trudności są niedoszacowane, a potrzeby — pomijane lub traktowane z pewną pobłażliwością. Można więc postawić hipotezę, że rozszerzenie i „uatrakcyjnienie” obrazu spektrum niesie nie tylko korzyści w postaci większej akceptacji, ale też ryzyko rozmycia różnic między bardzo odmiennymi poziomami funkcjonowania, co bezpośrednio przekłada się na to, jakie wsparcie te osoby otrzymują i jak są rozumiane w codziennym życiu.

Perspektywa psychoterapii poznawczo-behawioralnej

Z perspektywy psychoterapii poznawczo-behawioralnej prowadzi to do stosunkowo prostego, choć nie zawsze łatwego w praktyce wniosku: sama diagnoza nie jest wystarczająca do zaplanowania skutecznej pomocy. Może być punktem wyjścia, ale nie powinna zastępować konceptualizacji przypadku, czyli rozumienia tego, jakie mechanizmy psychologiczne podtrzymują trudności danej osoby.

To właśnie sposób interpretowania sytuacji, reagowania emocjonalnego i radzenia sobie z napięciem decyduje o tym, jak wygląda problem i co może go zmienić. W tym sensie dwie osoby z tą samą diagnozą mogą wymagać zupełnie innego podejścia terapeutycznego.

To, co proponuje Frith, nie jest odrzuceniem diagnozy ani negowaniem trudności pacjentów, lecz zaproszeniem do większej precyzji. Do zadania sobie pytania, czy kategoria, którą się posługujemy, rzeczywiście pomaga zrozumieć problem, czy zaczyna go upraszczać. Bo w praktyce klinicznej najważniejsze pytanie rzadko brzmi „jak to nazwać”, lecz raczej: co tutaj naprawdę się dzieje i co może pomóc tej konkretnej osobie.

Formy wsparcia

Jeśli szukasz pomocy psychoterapeutycznej, możesz zapoznać się z dostępnymi formami wsparcia:

Zarezerwuj konsultację

Źródła

  • Frith, U. (2024). Wywiad dla TES Magazine (Times Educational Supplement).
  • Frith, U. (2024). „Modediagnose: Das Autismus-Spektrum ist gescheitert und als medizinische Diagnose nicht mehr nützlich”, Die Welt.
  • American Psychiatric Association (2022). Diagnostyczny i statystyczny podręcznik zaburzeń psychicznych DSM-5-TR.
  • Litman, A. i in. (2025). Zróżnicowanie fenotypowe autyzmu i jego podłoże genetyczne. Nature Genetics.
  • Beck, J. S. (2012). Psychoterapia poznawcza w teorii i praktyce.
  • Greenberger, D., Padesky, C. A. (2016). Umysł ponad nastrojem.

Patryk Madaliński – psycholog, pedagog i psychoterapeuta CBT w trakcie szkolenia.

Psychoterapia poznawczo-behawioralna online i psychoterapia poznawczo-behawioralna w Warszawie – Wola, Bemowo, Ursus, Włochy.

Zrób pierwszy krok "W drodze do siebie"

Jeśli czujesz, że nadszedł czas, by zatroszczyć się o siebie – zapraszam Cię do kontaktu. Razem możemy przyjrzeć się temu, co trudne, i znaleźć przestrzeń na zmianę.

Dowiedz się więcej
Blog

Przeglądaj inne artykuły

Metapoznanie - czy to najważniejsza umiejętność naszego umysłu? 22 mar
Psychoterapia CBT
Metapoznanie - czy to najważniejsza umiejętność naszego umysłu?

Metapoznanie (metakognicja) najczęściej definiuje się jako „myślenie o własnym myśleniu”. W psychoterapii poznawczo-behawioralnej pojęcie to odnosi się jednak do znacznie bardziej złożonego procesu – obejmuje świadomość własnych myśli, sposób ich interpretowania oraz strategie reagowania na nie. Oznacza to, że metapoznanie nie dotyczy wyłącznie treści myśli, lecz przede wszystkim tego, w jaki sposób człowiek odnosi się do swoich doświadczeń wewnętrznych i jak nimi zarządza. W klasycznym ujęciu Flavella metapoznanie obejmuje zarówno wiedzę o własnym poznaniu, jak i zdolność jego kontrolowania i regulowania

Kiedy myśli zaczynają rządzić Twoim nastrojem - jak odzyskać kontrolę? 22 mar
Psychoterapia CBT
Kiedy myśli zaczynają rządzić Twoim nastrojem - jak odzyskać kontrolę?

Czasem to nie rzeczywistość jest trudna – tylko nasze myśli malują ją w ciemnych barwach. Sprawdź, jak odzyskać wpływ na swój nastrój i nie pozwolić, by umysł pchał Cię w stronę lęku i przygnębienia.

„Nie radzę sobie z emocjami mojego dziecka” 22 mar
Psychoterapia CBT
„Nie radzę sobie z emocjami mojego dziecka”

Co może pomóc rodzicowi, kiedy sam czuje się bezradny? Bycie rodzicem to najtrudniejsza z ról, w której nie dostajemy gotowej instrukcji. Każde dziecko jest inne. Każdy dzień przynosi coś nowego. A momenty, w których dziecko zalewa złość, smutek, histeria czy bezradność – mogą wywoływać w nas lawinę emocji: od niepokoju, przez frustrację, aż po poczucie winy. Co zrobić, kiedy widzisz, że Twoje dziecko przeżywa coś trudnego, a Ty... po prostu nie wiesz, jak reagować?

Kontakt

UMÓW KONSULTACJĘ